niedziela, 7 sierpnia 2016

Słońce wyszło zza chmur i nasze humory od razu stały się lepsze. W niedzielny poranek obiecaliśmy sobie jedno. To będzie dzień lenia. Rano grupa chętnych wybrała się do kościoła, pozostali natomiast przełamywali swoje bariery strachu na ściance wspinaczkowej. Po drugim śniadaniu dołączyła do nich grupa kościołowa i wtedy postanowiłem sam zaryzykować... Na samym szczycie uświadomiłem sobie, że wspinaczka nie jest łatwą sprawą i szczerze gratuluję każdemu, kto się odważył... (chyba nadal trzęsą mi się nogi) Po obiedzie odbył się turniej ping- ponga, wygrany zostanie ogłoszony już jutro, kiedy zostanie rozegrana finalna rozgrywka. Korzystając z uroków pięknej pogody, maluchy pluskały się w basenie. Grupa starsza regenerowała siły przed jutrem, bo zaczynamy ostatni maraton z rehabilitacją - nie będzie łatwo, ale kto powiedział, że będzie... Walczymy w słusznej sprawie. Przed kolacją wybraliśmy boisko, grupa młodsza uwielbia swoją grę "Klucha", starsi oczywiście poza piłką świata nie widzą... Niedzielny wieczór to kino. Na twarzach widać zmęczenie, minuty do 22 są policzone, więc już za chwilę wszyscy pójdziemy spać. I Wam życzymy dobrej nocy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz