piątek, 31 sierpnia 2012
wtorek, 28 sierpnia 2012
Każdy dzień przynosi coś nowego, coś niespodziewanego, zaskakującego. A dziś… najbardziej zaskoczyła jak zwykle pogoda. Z zapowiadanych opadów nie otrzymaliśmy ani kropli deszczu, co pozwoliło na kolejną wycieczkę. Ta forma aktywności zdecydowanie przypadła do gustu naszym małym potworkom. Chętni, uśmiechnięci kroczyli po ścieżkach wyznaczonych niebieskim szlakiem. Dystans pokonali szybko, bez większych problemów, choć sznurowadła przypominały o sobie co chwila się rozplątując. Jakoby, że nie ma problemu, którego nie bylibyśmy w stanie rozwiązać, radziliśmy wspólnie nad sposobami wiązania. ( Masło maślane – rzekłby polonista )
Rzepnik to miejsce, w które dotarliśmy. Już na miejscu spożyliśmy II śniadanie przygotowane przez naszą kucharkę – panią Tereskę i zajęliśmy się wspólną zabawą. Zabawy, okrzyki i głośne rozmowy są ewidentnym przykładem tego, że dzieci czują się u nas swobodnie ; a to ważne. Pora obiadowa zmusiła nas do powrotu. Zatem pokrzepieni cudownymi widokami, nakarmieni i uśmiechnięci zawróciliśmy w kierunku Piekła. Tu na miejscu w naszym raju czekała na nas niebiańska uczta. Tuż po niej nastąpiła rehabilitacja i tańce.
Wielkimi krokami zbliżamy się do studia nagrań. Zatem opracowujemy program i zbieramy podkłady. Tym zajęliśmy się tuż po obiedzie. Około godziny 19 starsza grupa zwinęła swój ekwipunek i wyruszyła w kierunku lasu na całonocny biwak. Młodsza grupa w ramach rekompensaty otrzymała dodatkową porcję ich ulubionej gry zespołowej i film, który przeciągnął odrobinę ciszę nocną. Uśmiechy na ich twarzach wciąż przypominają mi o tym, że to co robimy ma dla nich wielkie znaczenie. To najlepsza nagroda dla nas organizatorów.
Tęsknota u małych dzieci to coś normalnego. Staramy się zatem gospodarować ich czasem w taki sposób by czarne myśli nie zaprzątały ich umysłu. Telefon komórkowy to zło, które nie pozwala na kontakt z otoczeniem. Tych bardziej wrażliwym sugeruję ograniczać do rozmów przedpołudniowych. W końcu każde dziecko wzmożoną tęsknotę przejawia wieczorem oraz natychmiast kiedy usłyszy głos mamy.
KM
poniedziałek, 27 sierpnia 2012
27 sierpnia 2012
Już dawno nie było dłuższej notki z życia naszej kolonii. Czas goni nieubłaganie . A sporo dobrego się u nas dzieje.
Od soboty aż do dnia dzisiejszego trwały warsztaty teatralne. Rozpoczęliśmy od teorii, bo czym byłaby bez niej praktyka. W terenie, przy sprzyjającej aurze, ćwiczyliśmy do upadłego. Test na zaufanie, wyrażanie negatywnych emocji jak i śmiech i krzyk to tylko nieliczne przykłady tego z czym przyszło nam się zmierzyć. Cel został osiągnięty. Dzieci w podziale na grupy stworzyły prawdziwe dzieła sztuki. Młodsza grupa odegrała współczesną wersje Romea i Julii ( kto gra Szekspira w wieku kilku lat???), zaś ta starsza zaprezentowała teatr cieni ( bomba po prostu!!!). Oba przedstawienia dostarczyły nam sporej dawki emocji. Co więcej… wzruszyły.
Załoga naszego statku odstawiła do portu 2 osoby. Gabrysię i Kamilę, które musiały wracać o tydzień wcześniej. Dziewczyny! Będzie nam Was brakować!
Zajęcie codzienne wypełniane są po brzegi, a więc i nuda nam nie doskwiera. Terapię pani Zosi uzupełniamy o piesze wędrówki, spacery, gry integracyjne i akcje tematyczne typu: podchody, gra w psychologa czy chociażby dzień sportu.
Nasze małe dzieci mają szczególne zapotrzebowanie na duża ilość płynów. Dostarczamy im zatem soków kolorowych, wód czystych i nieczystych ( tu czyt. kakao, herbata, kawa inka, shake owocowy) Dbamy o to by czuły się jak u siebie dlatego staramy się spełniać ich małe życzenia.
Kończąc relację ślę szczególne pozdrowienia dla wszystkich dzieci, które mieliśmy zaszczyt gościć w naszym domu. Mamy nadzieję, że o nas pamiętacie i że wrócicie niejeden raz! Dobrej nocy/ Kamil
sobota, 25 sierpnia 2012
czwartek, 23 sierpnia 2012
Porannym pobudkom zaczyna towarzyszyć tęsknota. I o dziwo nie jest to tęsknotą za mamą i tatą, lecz za chomikiem… Tak właśnie. Okazuje się, że małym dzieciom brakuje ich małego, wiernego przyjaciela. To słodkie…
Pogoda zaskakuje bardzo pozytywnie. Z zapowiadanych opadów otrzymaliśmy tylko 3 krople
„ deszczu ” Pozwoliło nam to na pieszą wycieczkę w stronę Zamku Odrzykońskiego. Młodsza trójca miała przywilej. Mogli odwiedzić gospodarstwo pani Pauliny i zaoszczędzić sobie wcale nie łatwej wędrówki. Oczywiście na miejscu spotkaliśmy się już w komplecie. Najpierw zjedliśmy II śniadanie po czym zwiedziliśmy muzeum. Nie zabrakło pamiątkowych zdjęć i małych zakupów. Wszystkiemu towarzyszyła niesamowicie rodzinna atmosfera. W domu czekała na nas pyszna pizza i żurek z jajkiem.
Popołudniowe zajęcia poprowadził pan Łukasz, który w sposób niesamowicie skuteczny działa na grupę. Swoją drogą dzieci bardzo go lubią. Aurę zewnętrzną wykorzystał pan Adam, który przygotowuje z grupami pokazy taneczne. Drzemie w nich ogromny potencjał i co poniektórzy mają do tego naprawdę spory talent.
Wieczór spędziliśmy na boisku. Po raz pierwszy od dłuższego czasu. Przyjemnie grało się w piłkę nożną, a dodatkową atrakcją była klanza. Sporo radości sprawiło nam wznoszenie jej w przestworza.
Dzień zakończył turniej pod intrygująco brzmiącym tytułem „ Wojna Płci” który jest zapowiedzią jutrzejszej batalii. Ofiar nie będzie, tyle mogę obiecać.
Dobrej nocy/ Kamil
Subskrybuj:
Posty (Atom)