niedziela, 24 lipca 2011

Piaty dzień, sobota 23 lipca




Ostatnio zupełnie nie mamy czasu na nudę. Zaraz po śniadaniu wyruszyliśmy na długą , dość męczącą wycieczkę. Niestety droga w lesie była lekko podmoknięta przez deszcze ( wszędzie błoto , błoto i jeszcze raz błoto), więc przemieszczanie się w dość szybkim tempie sprawiało lekki problem. Jedyne, na co nie można narzekać , to pogoda. Przez całą wycieczkę towarzyszyło nam słońce i bezchmurne niebo. Dopiero pod wieczór chmury przyniosły nam lekkie opady deszczu. Jednak nie przeszkodziło to nam w utrzymaniu dobrej atmosfery.
Planujemy zrobić strachy na wróble. Tak , zostaliśmy podzieleni na grupy. Każda grupa zrobiła projekt swojego stracha. Teraz tylko trzeba będzie się uwinąć z robotą do końca obozu. Oby się udało.
Wszystkie zajęcia są ciekawie i strasznie interesujące, pracujemy na wspaniałe wspomnienia. Jak tylko pomyślę o układach tanecznych , których się uczymy , oraz o innych zajęciach , których rezultaty będą widoczne pod koniec obozu przechodzi mnie dreszcz pełen ekscytacji…

Jutro niedziela – upragniony dzień. (Oczywiście lubię plan dnia jaki obowiązuje na obozie , ale jednak uważam ,że dobrze zrobi nam wszystkim chwila odpoczynku od codziennych zajęć.) Chyba każdy lubi trochę poleniuchować. ;)
Marta M.
Jak widać akcja łapania pomocnika powiodła się i już od dwóch dni blogiem zajmuje się Marta. Czy ona trochę się nie podlizuje? Do jej wpisu dodam kilka zdań. Wycieczka, którą odbyły dzieci, prowadziła do sąsiedniej wsi po drugiej stronie lasu – do Węglówki. Nazwa pochodzi od wypalanego tam niegdyś węgla drzewnego. A dzisiaj, konkretnym celem była cerkiew wybudowana przed laty przez grecko katolickich mieszkańców tej wsi.
Strachy na wróble – ta nazwa coraz mniej ma wspólnego z funkcją, jaką mają pełnić . Ich zaprojektowanie i wykonanie jest sposobem na zajęcia plastyczne, które pozostawią ślad w krajobrazie przez kilka, co najmniej, lat. Jeden taki strach - Pamela wciąż stoi przy drodze koło sadu i pomimo, że jej makijaż mocno zbladł, koszyk pogryzł pies a biust wypadł podczas wichury, wygląda jakby na kogoś czekała. Może na swojego Antonio, który powstanie za kilka dni?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz